Alltar

W kuchni

Chleb krojony przy gościach

Motyw z Unsplash, bochenek na czyimś blacie, nie chleb z mojej kuchni.
Motyw z Unsplash, bochenek na czyimś blacie, nie chleb z mojej kuchni.

Kroję chleb w kuchni, a oni już siedzą. Słyszę krzesło, potem śmiech, potem czyjeś wołanie o wodę. Nóż jest mokry od wcześniejszego pomidora. Wycieram go w ścierkę i dopiero wtedy biorę bochenek. Skórka trzeszczy. Kromka schodzi nierówno, bo spieszę się i nie dociskam pięty.

Na desce zostaje mąka, której nie było widać w worku. Zgarniam ją dłonią do zlewu i od razu żałuję, bo następna kromka przykleja się do wilgotnego miejsca. Odwracam deskę na suchą stronę. Tak jest prościej. Gość woła, że może poczekać. Nie musi. I tak kroję.

Wynoszę koszyk, kiedy kromek jest dość na pierwsze sięgnięcie, a piętkę zostawiam sobie przy talerzu. Ktoś od razu bierze kromkę, choć chleb nie jest ciepły, tylko z tego dnia. Masło stoi za blisko solniczki. Przesuwam masło. Ktoś mówi, że lubi skórkę bardziej niż środek. Kraję więc następną grubiej od brzegu, choć nóż już się męczy.

Przy gościach chleb schodzi szybciej, niż planowałam. Wracam do kuchni po dokładkę i słyszę, jak rozmowa idzie beze mnie, spokojnie, bez dziury. To dobre. Deska pachnie zakwasem. Okruchy zmiotę później, bo teraz liczy się koszyk na stole, a nie czysty blat.

Kiedy siadam, moja kromka jest już nadgryziona z brzegu. Ktoś sprawdził, czy miękka. Śmieję się i biorę następną. Nóż zostawiam w kuchni, ostrzem w bok, nie na wierzchu. Przy stole nie chcę metalu między dłońmi, tylko chleb, masło i czyjąś rękę, która podaje mi sól, zanim poproszę.

Okruchy wpadają w prążek obrusa. Nie strzepuję ich od razu. Goście jeszcze jedzą. Chleb ma być na stole tak długo, jak ktoś może po niego sięgnąć bez wstawania. Resztę, jeśli zostanie, zjem rano z miodem. Albo z niczym. Sama skórka czasem wystarcza.

Po wszystkim deskę opłukuję letnią wodą, bez mydła, żeby drewno nie piło zapachu płynu. Stawiam ją pionowo przy szafce. Rano będzie sucha i trochę jaśniejsza w miejscu, gdzie szedł nóż. Ten ślad lubię bardziej niż równe kromki. Widać na nim, że ktoś był głodny i że zdążyłam donieść.